Z pasji do motoryzacji

Adam-Krol-fleetmanager-roku

Praca fleet managera ma tyle zmiennych i jest tak wielowymiarowa, że trudno ją dokładnie zdefiniować i nadać odpowiednie parametry. Jak więc wybrać najlepszego fleet managera? W plebiscycie Fleet Derby. W tym roku ten tytuł otrzymał Adam Król, kierownik zarządzania flotą samochodową w Getin Noble Bank.

Adam Król – lat 43. Od 2008 r. w zespole Zarządzania Flotą grupy Getin (od 2010 r. na stanowisku kierownika) – flota od 500 do 1000 pojazdów.

Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu (Zarządzanie i Higiena Pracy) oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (Wydział Informatyki i Nauki o Materiałach).

 

Tomasz Siwiński: Jak to się stało, że od wielu lat zarządzasz flotą samochodową jednej z największych instytucji finansowych w Polsce?

Adam Król: Rozpocząłem pracę w bankowości od działu audytu, ale od dziecka moją pasją była motoryzacja. W wolnych chwilach chłonąłem wiedzę na temat samochodów oraz nowinek technicznych związanych z rynkiem motoryzacyjnym. Kiedy pojawiła się szansa, aby połączyć tę pasję z pracą ani chwili się nie wahałem. Przechodząc do działu administracji banku i komórki zajmującej się zarządzaniem flotą samochodową, byłem przekonany, że praca będzie dawała mi wielką satysfakcję. Z dzisiejszej perspektywy mogę stwierdzić, że tak właśnie jest.

Początki były trudne?

Dla mnie – nie. Przyszło mi to w sposób naturalny. Moje zainteresowania sprawiły, że miałem już jakieś podstawy w zakresie funkcjonowania tego typu jednostek. Dużo czytałem na temat serwisowania samochodów, form finansowania (np. leasingu), ubezpieczeń, likwidacji szkód itp. Do tego doszła wiedza zdobyta w dziale audytu, tj. procedury bankowe, budżetowanie, analizy, podstawy księgowości. Taka mieszanka wiedzy oraz życzliwość osób, z którymi przyszło mi współpracować, spowodowała że praca była dla mnie czystą przyjemnością, a postęp w dochodzeniu do pewnego, satysfakcjonującego poziomu operacji nastąpił bardzo szybko, wręcz niezauważalnie.

Nie mogę tutaj także zapomnieć o naszych partnerach biznesowych w zakresie floty samochodowej. W tej grupie również spotkałem wiele życzliwych osób, które często bezinteresownie, udzielały mi cennych wskazówek oraz pomagały w sytuacjach nagłych czy niestandardowych.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Największą satysfakcję daje mi działalność stricte operacyjna, rozwiązywanie konkretnych problemów, gdzie konieczne jest szybkie działanie, sieć kontaktów do osób, które są w stanie nam pomóc. Tego nie widać w późniejszych analizach i raportach, ale nagrodą jest satysfakcja użytkownika, któremu pomogliśmy wyjść z opresji. Oni później bardzo długo to pamiętają.

Wielokrotnie w podręcznikach do zarządzania mamy przykład góry lodowej, w której perspektywa widzenia działań organizacyjnych przez kadrę zarządzającą jest spostrzegana jako niewielki fragment lodowca nad powierzchnią oceanu, pod powierzchnią jest natomiast ogromna lodowa skała. Mnie zawsze kręciło obrabianie tej niewidocznej części w taki sposób, aby była jak najbardziej zbliżona do ideału. A to, rzecz jasna, przekłada się później na całość.

Wszystko zatem sprowadza się do dobrego planu działania oraz relacji ze współpracownikami, zarówno wewnątrz organizacji, jak i na zewnątrz. Na szczęście, w zdecydowanej większości przypadków, trafiałem na osoby nastawione życzliwie, takie, które miały konkretną wiedzę lub chciały się uczyć. Zdecydowanie mniej było tych z kompleksami albo negatywnym nastawieniem.

 

Jak zarządzanie flotą samochodową wyglądało na początku Twojej kariery, a jak wygląda to obecnie?

Oczywiście, tak jak w innych dziedzinach życia, największą różnicę robi postęp technologiczny. Dotyka on praktycznie każdej, najmniejszej nawet, sfery działań. Począwszy od procedur wewnętrznych organizacji, gdzie przetwarzanie danych, organizacja pracy, komunikacja wewnętrzna oraz możliwości analityczne są dzisiaj zupełnie inne, ale także na zewnątrz. Zmieniło się przez ostatnie lata praktycznie wszystko: systemy finansowania samochodów, serwisowanie, wymiana opon, o samych samochodach już nie wspomnę.

Technologia oczywiście ułatwia nam pracę, skraca czas działań, a jednocześnie pozwala na wprowadzanie nowych rozwiązań, zmierzających do zwiększenia wydajności systemu zarządzania flotą oraz poprawy jego efektywności.

Czy wobec tego postęp technologiczny może całkowicie zautomatyzować zarządzanie flotą?

Myślę, że jeszcze długo nie. Dobry manager z zespołem ma tutaj do odegrania bardzo dużą rolę, bo przy takiej liczbie spraw niestandardowych, wymykających się rozpisanym procedurom, żaden system nie będzie zapewniać adekwatnych, optymalnych dla użytkownika końcowego rezultatów. No i oczywiście ktoś musi siedzieć w samochodzie za kółkiem, przynajmniej dopóki samochody autonomiczne nie będą w pełni bezpieczne i nie staną się standardem.

Outsourcing w zarządzaniu flotą samochodową jest coraz bardziej popularny. Powstaje wiele firm, które świadczą tego typu usługi. Dlaczego zatem bank decyduje się na pozostawienie zarządzania flotą wewnątrz organizacji?

Dzieje się tak ze względu na specyficzny charakter użytkowania floty samochodowej przez taką instytucję, jaką jest bank. Z jednej strony, są to obowiązki wynikające ze specjalnego systemu procedur bezpieczeństwa, jakim poddana jest działalność bankowa, z drugiej zaś, wymóg swego rodzaju elitarności usługi flotowej, jakiej dla potrzeb banku nie są w stanie zapewnić podmioty zewnętrzne. Chodzi tu o bardzo dobrą znajomość funkcjonowania organizacji, bez której nie da się zapewnić usługi flotowej na najwyższym poziomie dla kadry menedżerskiej oraz zarządu banku na wymaganym poziomie. Wielokrotnie mamy do czynienia z procedurami niestandardowymi, sytuacjami, do których trzeba dopasować najlepsze rozwiązanie, aby zapewnić maksymalny komfort pracy kluczowym pracownikom instytucji. Ich czas pracy oraz czas ich klientów i kontrahentów jest niezwykle cenny i nie można marnować go, szukając rozwiązań na zewnątrz, procedury trzeba modyfikować na bieżąco i dopasowywać je do sytuacji. Sam miałem przypadki, kiedy w związku z awarią pojazdu musiałem od razu wsiąść do samochodu i jechać za granicę po członków zarządu, aby umożliwić im kontynuowanie pracy bez zakłóceń i możliwie najszybciej.

A poza tym, jak mawiał bohater powieści Dołęgi-Mostowicza: „umiejętność kierowania polega na umiejętności podejmowania szybkich decyzji”. Przy powierzeniu zarządzania flotą podmiotom zewnętrznym nie ma na to czasu albo podejmowane decyzje pozostawiają wiele do życzenia.

Co dla Ciebie osobiście znaczy nagroda Fleet Managera Roku w Plebiscycie Fleet Derby?

Plebiscyt Fleet Derby jest najbardziej prestiżowym konkursem branżowym. Uzyskanie takiego wyróżnienia jest poniekąd ukoronowaniem kariery, a zarazem ogromną motywacją do dalszej pracy – także na rzecz środowiska flotowego.

Jest godzina 23.00, sobotni wieczór, dzwoni nieznany numer na Twoją służbową komórkę. Odbierasz?

Oczywiście odbieram. Nigdy nie wiem, z jakiego numeru zaskoczy mnie żona.

Co uważasz za swój największy sukces w dotychczasowej pracy? Może jakieś usprawnienia, innowacje?

Myślę, że „Podręcznik użytkownika samochodu służbowego”. Napisałem kiedyś takie opracowanie, które było następnie przekazywane użytkownikom. Dzięki temu niejednokrotnie byli oni w stanie poradzić sobie podczas kryzysowej sytuacji bez udziału zespołu flotowego lub z minimalnym jego udziałem. Była to taka swego rodzaju prewencja, a przecież wiadomo, „lepiej zapobiegać, niż leczyć”.

Nie zdradzę tajemnicy, jeżeli powiem, że jesteś czytelnikiem naszego miesięcznika. Lektura jest dla Ciebie pomocna w zarządzaniu?

Oprócz funkcji integracyjnej dla środowiska flotowego, magazyn „Fleet” dostarcza aktualnych informacji branżowych oraz porusza najbardziej nurtujące nas – flotowców – problemy. Pozwala to na wychwycenie pewnych trendów rynkowych oraz przygotowanie na zastosowanie nowych rozwiązań, wprowadzenie nowych produktów. Bardzo cenię sobie informacje prawne, które podawane są z wyprzedzeniem i stanowią dla mnie świetną podstawę do dalszej dyskusji w zespole oraz konsultacji z innymi działami organizacji. Nie pomijam również reklam – zawsze trafię na coś interesującego, co owocuje później rozpoczęciem szerszej współpracy.

Prezes przychodzi do Ciebie i mówi: Adamie, chciałbym jeździć sportowym BMW. Odradzasz, przekonujesz, czy nie masz nic do powiedzenia?

Przedstawiam wtedy statystyki kradzieży samochodów za ostatnie lata i zazwyczaj prezes zmienia zdanie. Jeśli nie, to zdążyłem już w tym czasie zadzwonić do BMW.

Plebiscyt Fleet Derby zgromadził ponad 90 produktów i usług. Po pierwsze, czy zagłosowałeś, a po drugie, bez którego z udogodnień nie wyobrażasz sobie sprawnego zarządzania flotą?

Tak, głosowałem. Wiele produktów jest godnych polecenia. Jeśli jednak miałbym wskazać konkretny produkt, to na co dzień używam jednego z systemów oprogramowania do zarządzania flotą i obecnie nie wyobrażam sobie bez niego pracy.

Jakie masz plany na przyszłość i czy są one związane z zarządzaniem flotą samochodową, czy też widzisz siebie gdzieś indziej.

Aktualnie jestem na etapie kończenia przygody z instytucją, której oddałem niezły kawał mojego życia. Myślę, że zmiana była już konieczna, zarówno ze względu na same reorganizacje wewnątrz banku, jak również pewnego rodzaju jego przemodelowanie funkcjonalne.

Ja natomiast nie mogę sobie wyobrazić siebie poza branżą flotową, więc po krótkim odpoczynku będę gotowy na podjęcie nowych wyzwań. Mam nadzieję, że w innym miejscu uda mi się zbudować coś równie satysfakcjonującego, z korzyścią dla użytkowników floty, a także kontynuować współpracę z partnerami branżowymi i nawiązywać nowe relacje.

 

 

Back to top